Mój przypadek można traktować jako dowód niezwykłej plastyczności mózgu człowieka.Jest rzeczą trudną przy naszym słabym mózgu uzmysłowić sobie w pełni, że nie można pojąć czegoś, co jest niepojęte.
środa, 14 września 2011

jpg

 

Żyjesz w kraju, w którym kościół wypowiada się we wszystkich sprawach, politycy robią wszystko, żeby podlizać się kościelnym hierarchom. Boją sie uchwalić ustawy sprzeczne z nauką KK.

Nauczanie religii w szkołach jest powszechne, w przeciwieństwie do etyki (której na ogół i tak uczą katecheci, więc na jedno wychodzi).

Zwrot majątku kościołowi odbywa się na warunkach, o których inni byli właściciele mogą tylko pomarzyć.

Rozgłośnia "katolickie radio w twoim domu" notorycznie łamie przepisy prawne, ale nikt nawet się nie zająknie, by jakkolwiek zareagować.

We wszystkich miejscowościach, jakie znam kościół otrzymuje na nowe świątynie nieruchomości z bonifikatą sięgajacą ponad 90%.

Jedyna niepubliczna uczelnia w kraju dotowana ze środków publicznych jest uczelnia, a jakże, katolicka (KUL).

A gdy katolickie pismo "Fronda" raz (słownie raz w ciągu całego istnienia tego pisemka) nie dostało ministerialnej dotacji (wielkości, o której inne pisma o podobnym profilu moga tylko pomarzyć), podniósł się taki raban, że ministerstwo natychmiast zmieniło decyzję.

W kraju, w którym wszystkie dni świąteczne są związane ze świętami katolickimi (oprócz świąt państwowych, ale też nie wszystkich).

W kraju, gdzie juz były przypadki skazywania artystów za "obrażanie uczuć" (przy czym "obrazeni" w życiu nie widzieli tego, co ich obraża). Życzyłbym każdemu takich prześladowań, takich szykan i takiego "marginesu".

Jakoś nie przypomiam sobie, żeby w Polsce ktoś na katolickim cmentarzu malował swastyki. Ale może pamięć mam słabą.

A tak swoją drogą to zastanawiam się, jaka będzie następna bohaterska akcja patriotów walczących w żydowską okupacją.

Nasrają gdzieś publicznie?

 

sobota, 10 września 2011

Tym, którzy uważają problem społecznego wykluczenia uboższych za wydumany, polecam mały eksperyment: ubierzcie się więcej niż skromnie i przejdźcie po luksusowych sklepach w charakterze klientów. Ekspedienci/ ekspedientki, jeżeli będziecie mieli szczęście, tylko zignorują biedaka, ale ochroniarze dostarczą wam wiele pożytecznej krzywdy. To ważne doświadczenie dla dorastających dzieci, ale i dorosłym nie zaszkodzi. Dobry, doświadczony Żyd mający sklepik w Wiedniu, potrafi odróżnić dobrego klienta od złego, bez względu na jego ubiór. Bo klient może być mało obiecujący, choć bogato ubrany, i odwrotnie. A byle sprzedawca będzie suszył zęby do każdego bubka pod krawatem.

piątek, 02 września 2011

jpg

Kraków, rok 1978, kultowa herbato-kawiarnia na Gołębiej.

30. letni wówczas filozof Jacek N, zwany "Dżadża" (dość wyraźna nadwaga i 10. letni już staż małżeński na głowie) , siorbie swoją herbatkę i w ulubiony sposób powoli, magnetycznie koncentruje na sobie uwagę sporej liczby siedzących przy sąsiednich stolikach panienek.

Idzie mu świetnie, głośno peroruje, błyszczy.

Nagle wchodzi Jan Himilsbach, z kimś drugim; zachowuje się głośno, rozgląda, zamawia dobre alkohole.

Już żadna panienka nie zwraca uwagi na biednego Dżadżę.

Ten jeszcze przez chwilę próbuje walczyć, nie ma szans. Nagle głośno, z hukiem krzesełka wstaje podchodzi do stolika Himilsbacha, staje nad nim; wielki, brodaty i mówi silnym głosem:

- "Stary, kopsnij no szluga!"

Sala zamiera, Himilsbach patrzy zdziwiony, potem jakoś się kurczy i wyciąga w kierunku Jacka paczkę "sportów". Ten wyjmuje dwa, powoli, powoli, rozpina kieszonkę koszuli-bluzy, chowa jednego, drugiego wkłada do ust - ale stoi nad swoim dobroczyńcą nadal.

Słychać kędy w kątach pluskwy tną stare tapety i jak gwałtownie tłucze się serce barmanki.

Dżadża przeciąga tą sytuację, wydaje się - w nieskończoność. Potem mówi:

"Stary, a żarku to kto mi kopsnie?"

Himilsbach rozgląda się bezradnie, ale nikt nie przychodzi mu z pomocą. Zapala zapalniczkę, ale Jacek nie chce się pochylić; musi więc unieść się z miejsca, prawie wstać. Już wie wszystko - jest przegrany.

Zadowolony Dżadża wraca powoli do naszego stolika - wszystkie panienki, łącznie z barmanką, patrzą już tylko na niego ...

W Mińsku ludzie na nowo zaczynają Jana odkrywać.

Miałam wykład na Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Opowiedziałam anegdotę, jak Himilsbach miał grać w "Liście Schindlera". Epizod, ale amerykańska gaża, Hollywood! A Janek mówi, że nie chce. Zażyczyli, żeby się angielskiego nauczył. No i co?

"No - mówi Himilsbach - ja to bym się i nauczył, ale potem innego znajdą, a ja zostanę z angielskim jak ten ch...".

Sala w śmiech. W tym momencie wchodzi pani dyrektor domu kultury:

"Mam dobrą wiadomość - od wtorku mamy wykłady angielskiego!".

Emeryci leżą ze śmiechu.

Eleganckie panie i panowie z tylnych rzędów krzyczą: "A na ch... nam ten angielski!". Tak, przeżywa renesans Janek Himilsbach.

 A Jacek?Mieszko w Toronto, Kanada. Ma uroczego syna i dalej stara się podrygiwać...

środa, 31 sierpnia 2011

jpg

Ja wiem, że macie kisiel w majtkach patrzac na tę zieloną Tuskową wyspę.ale to tylko zdudzenie, falszywka . Zeby zbadać prawdziwy stan naszej gospodarki nalezałoby podać produkt narodowy - te wzkażniki sa zupelnie inne.

A skąd pomysł, że PNB będzie wyglądało gorzej? Polacy za granicą raczej są bardziej przedsiębiorczy i pracowici niż średnia krajowa, tak więc na mojego nosa powinno być lepiej niż z PKB. Budują co prawda PKB innych krajów, ale transfery pozostają na bardzo przyzwoitym poziomie, tak więc chyba nie jest im tak źle.

Firmy przemysłowe z Polski i innych krajów naszego regionu doszły do samej ściany. Nie są już w stanie obniżać kosztów i konkurować ceną.
Polska spowalnia razem z Europą. I choć nasz PKB w drugim kwartale wyniósł jeszcze 4,3 proc., to w przyszłym roku jego wzrost może spaść do 3 proc. Powodem będą mniejsze inwestycje publiczne. Osłabnie też konsumpcja. Pierwsze oznaki spowolnienia zobaczymy już w tym półroczu...." 

Pakistan tez ma wzrost PKB mniej wiecej na naszym poziomie...
A co to za porównanie z krajami rozwinietymi?
To jakby porównac pociag jadac z szybkoscia 160 km/h który przyspiesza 2 % do pociagu który jedzie 40 km/h który przyspiesza 4,4 %...
Obłęd. 

sobota, 20 sierpnia 2011

gif

Jarosław Kaczyński, Adam Hofman i Zbigniew Ziobro  wchodzą do restauracji po konferencji prasowej. Przybiega kelner.
- Co dziś podać, panie prezesie?
Kaczyński odpowiada:
- Jak zwykle, schabowego z ziemniakami.
Kelner:
- A przystawki?
Kaczyński:
- Przystawki też biorą schabowego z ziemniakami.

                                            +++

Trafili do nieba prezydenci Putin, Castro i Kaczyński. Siedzą na niebieskiej łące i płaczą. Pan Bóg ich pyta, dlaczego płaczą.

Putin: -Nie udało mi się do końca stworzyć wielkiej Rosji

Bóg:  -Nie martw się pokazałeś im drogę, pójdą dalej sami.

Castro

-Trzymałem naród za mordę, nic ze mnie nie mieli

Bóg

-Nie martw się, za rok na Kubie znajdą ropę i będą mieli dobrobyt.

Spojrzał Pan Bóg na Kaczyńskiego, przysiadł się i też zapłakał....

                                             +++

Gdy  PIS wygra wybory....

- Panie, jak dojechać do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego?

- Do Bulwaru Lecha Kaczyńskiego? Pojedzie pan ulicą Ofiar Katastrofy Smoleńskiej, skręci w prawo w ulicę Braci Kaczyńskich, potem przez Męczenników 10 Kwietnia, dalej prosto przez Prezydenta Tysiąclecia i skręci pan w lewo, w Bojowników o Prawo i Sprawiedliwość. Potem już prosto do Placu Braci Bliźniaków z pomnikiem Jarosława Boga Żywego, a tuż za nim jest Bulwar Lecha Kaczyńskiego

 

niedziela, 14 sierpnia 2011

jpg

Uważajcie: 17 sierpnia - dzień kolejowej apokalipsy.

Na najbliższą środę kolejarze Przewozów Regionalnych zaplanowali strajk generalny. Może się okazać, że w całej Polsce przez cały dzień nie będą kursowały regionalne pociągi.

PKP jako jedna z ostatnich firm o charakterze państwowym i narodowym jest zupełnie niewydolna i świadczy wyłącznie o coraz marniejszej kondycji państwa. Do niczego jest wszystko: od zarządzania po nadzór techniczny i bieżącą kontrolę infrastruktury. Ostatnia katastrofa to prawdopodobnie początek całej serii.

PKP jako jedna z ostatnich firm o charakterze państwowym i narodowym jest zupełnie niewydolna i świadczy wyłącznie o coraz marniejszej kondycji państwa. Do niczego jest wszystko: od zarządzania po nadzór techniczny i bieżącą kontrolę infrastruktury. Ostatnia katastrofa to prawdopodobnie początek całej serii.

Problemem kolei są nie związki zawodowe a to, że w 2000 roku pewien debil postanowił zreformować kolej i wymyślił podzielenie PKP na kilkadziesiąt !!! - koszmar nie do ogarnięcia małych, drogich i niekompatybilnych spółek. Kiedyś PKP miała jednego prezesa, zarząd i kilku dyrektorów DOKP (Dyrekcja Okręgowej Kolei Państwowej).

Dzisiaj mamy kilkudziesięciu prezesów z zarządami, z osobnymi dyrekcjami okręgowymi, z biurowcami, limuzynami, sekretarkami, przepisami. Kiedyś jeden prezes lub dyrektor wydawał polecenie i cała kolej wspólnie go realizowała. Dzisiaj żeby wysłać jeden skład trzeba się dogadać z: rozkładami jazdy, z dworcami, z zarządzającymi torami, z energetyką i łącznością, z kasami biletowymi, z obsługą techniczną na bocznicach, z kiblami, ptakami i żulami na dworcu. I oczywiście każdemu za dogadanie się trzeba zapłacić.

A wyboru nie ma, bo nie możesz sobie przecież np zrezygnować z dworca we Wrocławiu czy Katowicach , na który wjedziesz i zatrzymać pociąg gdzieś kilometr przed peronami, nie możesz też wybrać torowiska po którym pojedzie pociąg. I tak te spółki doją się wzajemnie,a za wszystko i tak zapłaci klient.

Choć to brzmi okropnie: ja nie mogę sie doczekać, kiedy na polskie szyny przyjadą "niemieckie koleje" wraz z niemieckim porządkiem i punktualnością! - ze powiem w skrócie! Marze o tym!! Bo dość mam smrodu, brudu, lepkich siedzeń i okien, nie domytej podłogi, zasranych kibli i wiecznych pretensji polskich kolejarzy, którzy na własną zgubę obstawili się cwaniakami z kilkunastu związków zawodowych!

No i te prezesiny różnych maści w różnych kolejowych spółkach, od ilości których kręci sie w głowie. Na świecie kupuje sie bilet "na kolej" i jedzie, a tu q..wa trzeba jeszcze dopytywać do jakiego pociągu "pasuje" kupiony właśnie bilet. Niech szlag trafi PKP i będzie wreszcie spokój! Powtarzam: czekam na Niemca!!

sobota, 13 sierpnia 2011

jog

Dupę wynalazł uczony radziecki Wołow. Dlatego mówimy: 'dupa Wołowa'.

Inni twierdzą, że dupę wynalazła Marynia. Ci z kolei rozmawiają o ''dupie Maryni''.

Dupa pełni ważną rolę w ruchu obrotowym. Wszystko kręci się wokół dupy.

Dupa służy również do przekazywania zdecydowanych sygnałów niewerbalnych. Dobrze wymierzony, solidny kopniak w dupę jest wyrażeniem uczuć negatywnych wobec adresata takiego gestu.

Dupie można również przekazać emocje pozytywne, np. ''całując kogoś w dupę''. Dupa może spełniać też rolę lizaka. Szczęśliwie nie wszyscy są ''dupolizami''.

Uniwersalność dupy nie kończy się na tym, jest ona bowiem zadziwiająco skutecznym pojemnikiem:''w dupie'' można mieć całe osoby, a nawet społeczności.

Dupa służy nieraz jako etalon: wiele rzeczy jest ''do dupy'', tym samym dupa spełnia rolę uniwersalnego wzorca porównawczego. ''W dupę'' (lub ''po dupie'') można również dostać. Czynność ta umacnia więzi emocjonalne między rodzicami i dziećmi.

Prócz tego, dupa spełnia rolę siedziska, powiadamy bowiem: 'siadaj na dupie', często z dodatkiem poleceń uzupełniających,jak np. '[...] i siedź cicho'.

Określenie 'dawać (dać) dupy' funkcjonuje w dwóch znaczeniach: erotycznym i wartościującym, jednak 'ściągnąć kogoś z dupy' tylko w tym pierwszym.

Można również ''chronić swoją (lub czyjąś) dupę'', co kolejny raz potwierdza ważność dupy w otaczającym nas świecie. Zabrać się do czegoś od ''dupy strony' oznacza podejście niewłaściwe, od końca; dupa funkcjonuje tu jako synonim odwrotności.

Dupa pełni również rolę uchwytu, można bowiem ''trzymać się czyjejś dupy''. Określenie to nie oznacza braku równowagi, ale samodzielności.

wtorek, 09 sierpnia 2011

jpg

...Polacy to sentymentalni marzyciele, niecierpliwi, nieodpowiedzialni, dużo bardziej leniwi od Murzynów i tylko trochę bardziej od Arabów. Nie mają Oni na koncie większych zbrodni, prócz wymordowania w obozach wszystkich Żydów, za wyjątkiem tych, którzy uciekli do Nowego Jorku.

Walczą jak lwy, nawet gdy nie wiedzą po co, i modlą się jak mnisi, nawet jeśli nie wierzą w Boga.

Całują w rękę przy powitaniu każdą istotę żeńską mieszczącą się w przedziale od zgrzybiałych staruszek do dziewczynek po pierwszej menstruacji, a na lotnisko i dworzec przyjeżdżają z bukietem kwiatów, nawet jeśli ten, kogo witają był nieobecny tylko przez jedną dobę.

Zakładają głuche telefony, niedrożne klozety i umywalki, oraz perforowany asfalt.

Jedzą czysty cholesterol i myją się w czystej wódce o dużym stężeniu.

Nie lubią Rosjan, Niemców,Czechów, pederastów, abstynentów i rumuńskich sędziów piłkarskich, natomiast kochają przywódców z sumiastymi wąsami i ogórki kiszone.

Za podstawowe lekarstwo uważają zsiadłe mleko, a rozrzutność za królową wszelkich cnót.

Polki są najłatwiejszymi kobietami świata, a Polacy najlepszymi mechanikami od samochodów osobowych - co prawda - budowali masowo muzealne samochody, lecz nowoczesny samochód zostawiony nocą przy drodze potrafią do rana rozebrać z taką dokładnością, że nie zostaje nic prócz karoserii.

Ich ulubionym środkiem płatniczym jest dolar, chociaż mają też własny pieniądz, który w swej nazwie zawiera złoto, co jest przejawem tradycyjnego czarnego humoru Polaków, bo pieniądz ów, regularnie traci na wartości.

Do tego każdy Polak zna niczym pacierz, że w kapitaliźmie pucybut może zostać milionerem, ale ponieważ żaden Polak nie wpadł na to, iż większość pucybutów zostaje pucybutami, to każdy pragnie wyemigrować ze swego kraju, mimo że każdy bardzo kocha swoją ojczyznę.

piątek, 05 sierpnia 2011

jog

Do starosty pewnego słowackiego miasteczka wezwano miejscowego rabina. -Doniesiono mi, powiada starosta że w bóżnicy odmawiacie modlitwę, w której błagacie Boga aby zniszczył wszystkich katolików, pogan i w ogóle nieżydków. Prawda to?

- Prawda - potwierdza rabin.

- To ja pana rabina, rzecze starosta zobowiązuje do wykreślenia tych słów, bo to przecież nie uchodzi, żebyście nas tak przeklinali.

- To prawda - przyznaje rabin, że z naszej strony to niezbyt ładne, ale pan starosta może być spokojny i tego fragmentu nie trzeba usuwać.

- Jak to nie trzeba? - protestuje przedstawiciel władzy.

-A tak to!, panie starosto. My już tak się modlimy więcej niż tysiąc lat i do dnia dzisiejszego nic nam to nie pomogło, więc pan starosta sam widzi, ile jest warta ta nasza modlitwa....

I tekst się ostał......

 

* Pan Bóg przyszedł do Arabów i pyta:

- Czy chcecie moje przykazanie?

- A jakie?

- Nie kradnij.

- Panie!! Zlituj się! My żyjemy na pustyni z rabowania karawan. Jeśli przestaniemy kraść pomżemy z głodu. To niemożliwe. Nie przyjmiemy tego przykazania.

To samo z Amorytami. Pan spytał: - Chcecie moje przykazanie?

- A jakie?

- Nie zabijaj.

Panie, jesteśmy najbardziej walecznym narodem, żyjemy z wojny i podbojów. Jak moglibyśmy egzystować bez zabijania? Nie, nie chcemy Twego przykazania.

Przyszedł Bóg do Amalekitów i pyta: - Chcecie moje przykazanie?

- A jakie?

- Nie cudzołóż.

- Panie, podstawą naszego kultu są kapłanki oddające się z miłości w światyni. Wieczne bara- bara. Przez całą dobę. Jeśli tego zaniechamy, co się stanie z naszą religijnością? Nie przyjmujemy Twego przykazania.

Pan Bóg zafrasował się, rozglądnął i nagle dojrzał przypadkiem mały naród izraelski znajdujący się w niewoli egipskiej. Wejrzał na nich z politowaniem i boleścią i cicho spytał:

- Chcecie moje przykazanie?

- A ile by kosztowało? - spytali Izraelici.

- Nic, za darmo.

Tak całkiem darmo - ucieszyli się biedacy - bez płacenia?

Tak - odpowiedział Pan - Całkiem za darmo i bez płacenia.

- To byśmy wzięli z dziesięć....

No i dostali......

 

* Na głównej alei cmentarza stoi biedny żebrak i żebrze. Ostatnio odwiedzający ze zdziwieniem zauważyli, że obok niego, stoi równie nędznie ubrany osobnik, ale nie żebrze, tylko obserwuje pierwszego.

- Co się stało- ktoś nie wytrzymał -że teraz tu we dwójkę żebrzecie?

- Nie, broń Boże- odpowiada pierwszy żebrak.

- To po co ten drugi obok ciebie?

- To jest syndyk, którego moi wierzyciele tu postawili do wyegzekwowania swoich należności.

 

* Pewien bogobojny Żyd, żyjący z rodziną w skrajnej biedzie, w nagłym impulsie, na kartce papieru nakreślił list do Pana Boga, otworzył okno i rzucił, a usłużny wiatr poniósł list dalej.

Traf chciał, że kartka sfrunęła do stóp sekretarza bankiera Kona. Ten, jako ciekawostkę, pokazał go pryncypałowi. Ten wyciągnął sto złotych i polecił powiedzieć sekretarzowi, że on, bankier Kon, jest w stałym kontakcie z Panem Bogiem, który przekazał mu osobiście wiadomość o losie nadawcy listu z prośbą o interwencję.

Sekretarz zrobił, co mu polecono i wraz z komentarzem wręczył biedakowi sto złotych.

Kiedy już wyszedł odezwała się żona biedaka:

- Masz pojęcie, jeśli Kon dał nam z polecenia Pana Boga sto złotych, to ile musiał zatrzymać dla siebie za pośrednictwo!

 

* Podróż z Zaleszczyk do Lwowa dłuży się niemiłosiernie. W wagonie naprzeciw siebie siedzą żydowski kupiec i kleryk z katolickiego seminarium.

Kupiec pyta: - A co pan kleryk będzie miał z tego, kiedy skończysz swoją uczelnię?

- Zostanę księdzem.

- Tyż cóś!. Księży jest tak dużo, w każdej wsi, nie mówiąc już o miasteczkach. Co to za kariera?

Młodzieniec lekko poczerwieniał i po chwili powiada: Bóg wybaczy mi moją nieskromność, ale jeśli się będę doskonalił i uczył to mogę zostać proboszczem albo biskupem.

Chwila ciszy. Po chwili kupiec mówi: - No tak, biskup to jest coś , ale ostatecznie tylu jest biskupów na tym świecie..

Lekko poirytowany kleryk dodaje - z biskupa mogę awansować na kardynała!

Kardynał..Kardynał..cmoka z zadowoleniem kupiec, ale po chwili dodaje: ale tych kardynałów jest też kilkuset przecież...

Kleryk poczerwieniał. Milczał przez dłuższą chwilę, wreszcie wypalił: - w końcu też mogę zostać papieżem, a ten jest jeden jedyny na świecie.

Kupiec jeszcze mocniej pokiwał głową. - Papież, tak..tak..To jest pozycja. Nie da się zaprzeczyć. Ale z drugiej strony, co on w końcu biedny może, ten cały papież.

Kleryk już nie wytrzymał, zerwał się na równe nogi i wykrzyknął:

- Czego pan ode mnie chce? !!!!!!! Przecież Panem Bogiem nie mogę zostać.

Kupiec uśmiechnął się łagodnie i cicho i z nieukrywaną radością powiedział:

- Widzisz pan kleryk,........ a jeden z naszych został.!......

niedziela, 31 lipca 2011

Jarosław Kaczyński oraz były sędzia TK Jerzy Stąpień w przeróbce jednego z niezapomnianych utworów Kabaretu Starszych Panów.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 34
| < Styczeń 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger... Translation Service


Bookmark and Share free counters
Number of online users in last 3 minutes Number of online users in last 3 minutes
Online Casino

I am an
Iris

What Flower
Are You?

$35,635
Check yours?
SMALL: Buzztracker daily image
Skopiuj CSS