|
Mój przypadek można traktować jako dowód niezwykłej plastyczności mózgu człowieka.Jest rzeczą trudną przy naszym słabym mózgu uzmysłowić sobie w pełni, że nie można pojąć czegoś, co jest niepojęte.
Blog > Komentarze do wpisu
Stara rura
Jest mi coraz trudniej…z jednej strony coraz bardzie przywiązuję się do Kuby, a drugiej coraz bardziej oddalam się od jego matki…mam dość wrzasków, stukania drzwiami, zabawkami, czym popadnie w “napadzie” agresywnych zachowań mojej szanownej córki, której coraz częściej wydaje się, ze wie o wiele więcej ode mnie jak być matką. I tu , w tym miejscu, trzeba użyć kategorii zła lub dobra. Ja tylko zła, ona tylko dobra, najlepsza! Prałam 50 pieluch dzienne, w pralce Frania, w złych proszkach, szarym mydle, druga 50-tka leżała równiutko, wyprasowania do dwie strony ( nie wiem, kto to wymyślił) plus kocyki, śpiochy i rożne takie ... zbieranie po całym świecie i pochodzące od rożnych ciotek i znajomych. Teraz są second-handy, ale w ubiegłym stuleciu wymiana dziecięcych ciuchów , wózków i innych, trwała nieustannie. Pamiętam, ze tetrę dla starszych dzieci "wystała" babcia Cesia, a we flanelę zaopatrzyma babcia Enia. Karolina miała rozowe piechuly, to tylo taki kolor byl w sklepie kolezanki mojej bratowej - ten pieluszkowy róż byl kupiony spod lady, za kawę i pól litra. Wtedy to był najlepszy przelicznik. Mojej najlepszej mamie Kuby nie chce się zmienić pampersa, pielucha wisi mu do kolan, nocnik służy do zabawy, tam Kubuś trzyma małe zabawki. Pampersiaki , użyte, śmierdzą w koszu, która ja wynoszę idąc na zajęcia, Karolinie często jest za ciężko, ma zbyt mało czasu, „nic ci się nie stanie, gdy wyniesiesz” albo „gówno zawsze śmierdzi”, „twoje tez nie pachnie” . .... tej zlej matce nigdy w życiu nie przyszły by do głowy takie odpowiedzi. Ode mnie tez tego nie słyszała. Pół matczynego życia przestałam w kolejkach po proszę, szampon, mydło, mleko, mięso, cukier, walczyłam z kartkami, starałam się o meble, buty, papier toaletowy, ubrania sama szyłam, robiłam swetry, czapki szaliki na drutach, gotowałam, piekłam, robiłam zapasy z warzyw i owocó, jeździłam 50 km po cielęcinie, jaja czy sery. W międzyczasie pracowałam na 2 lub 3 etaty, żeby dzieciom niczego nie zabrakło, żeby nigdy nie poczuły się gorzej od tych, który mieli i ojca i matkę... Spałam po 4-5 godzin, cały czas kształciłam się, robiłam prawie wszystko sama, taki chłopobab! Teraz już nie robię nic z tych rzeczy , dzieci wyrosły, czasy się zmieniły, jestem niesprawna Za to ja usłyszałam dziś „ty głupia stara ruro!” Kuba płakał, wrzeszczał na schodach, ze złością bronił się przed założeniem kurtki, nie wiedziałam co się dzieje, pomyślałam, ze może będę mogła pomóc, schody to niezbyt bezpiecznie miejsce, prawda? Wyszłam , żeby... a usłyszałam: ”co się gapisz głupio stara ruro?” Nie chce wiedzieć, co Kuba jej powie za 20 lat. W ubiegłym tygodniu moim akademiczkom i połowie III roku wydziału pedagogiki „kazałam” słychać wykładu „Przemoc wobec seniorów”, z którego dowiedziałam się wielu interesującym rzeczy, a przede wszystkich zobaczyłam obraz naszych domowych stosunków i relacji matka - córka. Z wielkim trudem podziękowałam zespołowi prof. Halickiej za wykład, po prostu nie mogłam z warzenia mówić, to co usłyszałam było zbyt dosłowne. Zgroza. Ona mnie kiedyś zabije, jak nie czynem, to słowem.... Nie wiem , czy wytrzymam te ½ roku, coraz gorzej sobie radzę...
piątek, 20 listopada 2009, saralewa
TrackBack
Komentarze
|
![]() ![]()
Przejrzyj moją stronę na Akademia plus 50 SMALL: |
to Twoja Córka??
jeśli tak - ależ mi przykro :(
gdzieś musi być powód, jakiś błąd, wpływ, niezrozumienie.
nie wiem, chyba za młoda jestem i za głupia :(
ściskam ostrożnie
pozdrawiam
Katarzyna